Rozpoczynamy Tour de Pologne Legalnego Pokera! Po relacji na żywo z turnieju pomocy Ukrainie w warszawskiej Montowni Rozrywki dostaliśmy mnóstwo zaproszeń od organizatorów lokalnych turniejów spod znaku Legalnego Pokera z całej Polski. Na początek zaglądamy do Szczecina, do pachnącego nowością lokalu “The White Rabbit”. Za chwilę rozpoczynamy relację z turnieju, w którym oprócz stałych bywalców zagrają też dwaj przedstawiciele centrali – Brzytwa Ojca oraz Nabonit. Po ośmiu godzinach w pociągu obu wręcz rozpiera energia. Ci, którzy ich znają – wiedzą, co to oznacza w turnieju multi re-entry. Ci, którzy jeszcze ich nie znają – lada chwila się przekonają!

Za obu przedstawicieli warszawskiej szkoły pokera organizatorzy przewidzieli bounty – kto wyeliminuje (chodzi o ostateczną eliminację z turnieju) Nabonita lub Brzytwę Ojca, otrzyma elegancką flaszkę płynnej mocy spod znaku Belvedere.
Na relację tradycyjnie zaprasza Dżony.

18:10

Gracze już siadają do stołów. Lada chwila odpalamy turniej. Oto szczegóły dzisiejszej zabawy:

Wpisowe: 50 pln
Poziomy blindów: 20 minut
Późna rejestracja: 6 poziomów
Poziom startowy: 100/200

18:30

Kończy się pierwszy poziom i już mamy trochę informacji. Wiemy na przykład, że hasło “nie ma miętkiej gry” znane i stosowane jest także w Szczecinie. Przekonał się o tym między innymi Nabonit, który doskonale już wie, w które miejsce trzeba się przespacerować po re-entry. Wie to tak dobrze, że po dwóch wizytach stwierdził, że musi oszczędzać buty i nie będzie w kółko chodził. Zapłacił więc górką za cztery kolejne strzałki i wrócił do stołu. Na chwilę powinno wystarczyć, chociaż trzeba wziąć poprawkę na to, że obok siedzi Brzytwa Ojca, który jeńców nie bierze…

Rzadki widok Nabonita, pasującego karty

Dla Nabonita są jednak także dobre wieści. Właśnie wjechał poczęstunek na koszt lokalu. Coś czujemy, że może to oznaczać mocne zagęszczenie zarówno przy barze (bo apetyt rośnie w miarę jedzenia), jak i przy re-entry (bo, wiadomo)…

Płyn na przyrost re-entry

18:50

Sypią się re-entry, ale trudno, żeby było inaczej, skoro:

  • turniej jest za 50 złotych
  • bar jest pełny i smakowity
  • Nabonit odpiął wrotki i stwierdził, że w karty będzie patrzył dopiero, kiedy ktoś go przebije.
  • Każdy chce upolować bounty za przedstawicieli Centrali

I tak przed chwilą Nabonit bronił dużego blinda w sposób mocno niestandardowy. Hnaciu otworzył, Nabonit się odwinął za 4 tysiące, na co dostał odpowiedź za 11 tysięcy. Rzut oka w karty i natychmiastowy all-in za 18 tysięcy, po którym przyszedł snap call.

Nabonit miał 98, które potrzebowało wsparcia w starciu z AJ. Flop w postaci QT6 dał obu gutshota, ale trafił oczywiście Nabonit, kiedy na turnie spadła siódemka, dająca mu strita. Zniesmaczony Hnaciu chyba nie zostanie fanem warszawskiego stylu jazdy…
Zaczynamy trzeci poziom: blindy 300/600.

Hnaciu

Inna sprawa, że Nabonit ze swoim stylem gry wcale nie jest tu jakoś szczególnie odosobniony. Przed chwilą na stole obok na środek powędrowały wszystkie żetony od trzech graczy. Irek wprawdzie miał króle, ale Delamorte22 okazał się znacznie lepszy, bo jego 64 na boardzie A5324 upolowało strita. – All iny były preflop, bo się trochę wygłupialiśmy – wyjaśnił, tak, jakby to wymagało tłumaczenia…

Jakby tego było mało, w kolejnym rozdaniu z 87 trafił karocę ósemek i zdjął kolejnego rywala. Wygląda na to, że znamy już Szefa Wszystkich Szefów pierwszej fazy turnieju.

Delamorte22

19:30

Gierka jest naprawdę mocno akcyjna. Nabotnit rozkręcił stolik i co chwila mamy tam all-iny, re-entry i grube rozdania. Najpierw wysadził Jokera, chwilę potem go podwoił, kiedy wprawdzie trafił asa na flopie do swojego A2, ale Joker ustrzelił seta trójek. W rozdaniu był jeszcze jeden gracz, ale z siódemkami zajął zaszczytne trzecie miejsce.

Dokładnie kolejne rozdanie przyniosło ponowne przetasowanie sił. Po otwarciu, przebiciu i 4-becie Nabonit spasował (!!!), zaś my mieliśmy klasycznego flipa między Jokerem z AK i Genem, który miał walety. Szanse były wyrównane, ale board przyniósł klasyczny śmietnik i Joker oddał Genowi większość tego, co przed chwilą nazbierał.

Joker

A to sprawca całego zamieszania, czyli stojący za szczecińskim Legalnym Pokerem Beny w towarzystwie Nabonita.

Beny i Nabonit. Jeden z nich jest jeszcze całkiem trzeźwy…

19:50

Brzytwa Ojca zgłosił nieśmiały wniosek o podwojenie. Gracze nie mieli nic przeciwko. Ba, Joker i Nabonit zadbali o to, żeby to było od razu potrojenie. Jeszcze więcej powodów do zadowolenia miał Rulezz, który zaliczył właśnie poczworzenie. Dodatkowo dokonał tego w iście spektakularnych okolicznościach. All-iny poszły przed flopem (ależ zaskoczenie!). Starły się dziewiątki, KT, QJ i ósemki Rulezza. No i cóż, mieliśmy drugą karetę dzisiaj, po raz drugi zresztą ósemek. Kareta rulezz!

Rulezz

Gramy piąty poziom blindów (500/1000), co oznacza, że gracze udający się po kolejną strzałkę otrzymują po 25BB. Za kwadrans wjedzie poziom 600/1200, ale raczej wiele jeśli chodzi o dynamikę gry to nie zmieni…

Aha, już nie tylko ósemki jeżdżą karetami. Virtu przed chwilą postanowił sprawdzić all-ina z Q7 i szybko się przekonał, że jest mocno zdominowany, bo rywal odsłonił Q10. Dominacja jednak szybko zmieniła się w masakrację, bo flop przyniósł… trzy siódemki!

20:15

Kolejka po re-entry wygląda tak, jakby to była jedna z głównych atrakcji turystycznych Szczecina. Po raz kolejny był tu między innymi Nabonit, który twierdził, że kiedyś był taki turniej, w którym zagrał z jednej strzałki. Przyciśnięty przyznał jednak, że to był po prostu freezout…

A propos atrakcji turystycznych – Szczecin to oczywiście miasto słynnego Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina, szefa wszystkich szefów. Kto nigdy tu nie był pewnie nie ma pojęcia, ale Krzysztof Jarzyna doczekał się nawet w mieście… pomnika!

Pomnikowa postać to także Michael Phelps, multimedalista igrzysk olimpijskich w pływaniu. Szczeciński Phelps na pływaka nie wygląda (jak sam przyznał, bardziej przypomina boję), ale także ma powody do zadowolenia. Troszkę fartownie, ale właśnie zaliczył potrojenie. Jego damy mierzyły się z asami i siódemkami i trzecia panna na river załatwiła sprawę.

Phelps ze Szczecina

20:35

Mamy przerwę po zakończeniu fazy re-entry. Jednym z rekordzistów niewątpliwie był Nabonit, który grał praktycznie we wszystkich rozdaniach, a na ostatnim poziomie chyba w każdym w ciemno grał all-in. W przedostatnim rozdaniu fazy re-entry dziwnym trafem połamano mu 72off, ale… nawet Nabonit czasem coś trafia. W ostatniej ręce – a jakże all in w ciemno – znalazł dwóch chętnych do gry i podniósł walety. Co więcej, już na flopie trafił seta, zaliczając soczyste potrojenie. Po przerwie będzie miał coś koło 50BB, co teoretycznie mogłoby pozwolić na dość spokojną grę. Teoretycznie, bo w praktyce to przecież Nabonit.

Nabonit: Tam się chodzi po re-entry

21:00

No dobra, to się po prostu musiało tak skończyć. Chwilę po przerwie temat bounty za Brzytwę Ojca został rozstrzygnięty. Prawdę mówiąc, powinny być na raz rozstrzygnięte kwestie obu bounty, ale Nabonit od końca re-entry ma po prostu beret wręcz monstrualnej wielkości. A było tak: po serii przebić na środku stołu wylądowały żetony Krokiego, Brzytwy Ojca i oczywiście Nabonita. Pierwszy miał AK, drugi A9, zaś ostatni – dziewiątki. Po asie i królu na flopie wszystko wydawało się rozstrzygnięte. Brzytwa Ojca był praktycznie poza turniejem, a Nabonit miał jednego outa. Ale… jeden out w jego przypadku to nie “tylko” jeden out, ale “aż” jeden out. River to oczywiście ostatnia dziewiątka w talii i Kroki zamiast dwóch flaszek Belvedere nie ma ani jednej. Nie ma też już żetonów…

21:25

Gracze lecą jeden po drugim. Z sześciu stołów zostały cztery, a lada chwila będą trzy. Nabonit uznał, że 200 tysięcy żetonów na blinach 1000/2000 to aż za dużo, więc zamiast grać sprawdza wybór baru w The White Rabbit. A że wybór jest duży, to jego powrót do stołu może się opóźnić. Dodajmy, do nowego stołu, bo ku niezadowoleniu dotychczasowych rywali został przeniesiony i teraz kto inny będzie mógł zapolować na bounty.

A propos polowania: Marusza przed chwilą ustrzelił Phelpsa. A dokładniej mówiąc – Phelps wystawił się na strzał, kiedy betował dwie ulice, a na river zagrał za wszystko, co miał. Board wyglądał tak: KK10JJ. Phelps atakował z… 64 i próba blefu może i by się powiodła, gdyby nie fakt, że Marusza miał K10!

Marusza

21:40

Kolejne minuty, kolejne ofiary. Nabonit, który godzinkę temu brał kolejne re-entry za 25 tysięcy, właśnie ma coś koło pół miliona. Trafił fulla z flopa i znalazł płatnika. Wprawdzie chwilę później trochę oddał, ale potem podniósł AQ, czyli rękę, jakiej nie widział cały dzień i jeszcze trafił damę na flopie, zgarniając kolejną solidną pulę (budowanie wizerunku pijanego mistrza czasem popłaca).

A propos pijanych mistrzów – generalnie zabawa w Szczecinie jest przednia. Sporo fajnej gry, świetna atmosfera plus element baśniowy sprawiają, że nikt nie żałuje wycieczki do Białego Królika. Przy jedny ze stołów ktoś właśnie zamówił butelkę Jaggermeistera, więc możemy się spodziewać jeszcze szybszego tempa i większej kreatywności…

21:55

Dobra, Beny, wypłać mi nagrodę za pierwsze miejsce, bo to już nie ma sensu” – z takim komunikatem właśnie zgłosił się do dyrektora turnieju nie kto inny, jak Nabonit. Gra agresywnie i totalnie nieprzewidywalnie, co chwila zabiera rywalom żetony i jak sam przyznaje – nie ma pojęcia ile ich ma w tej chwili. A właśnie znów ich przybyło. No, nie mogło być inaczej, bo użył magicznej formuły. Ale – po kolei.

Na turnie QJ79 doszło do przepychanek i Nabonit postawił Irka na all-inie. Ten sprawdził, bo miał KT i nutsa, który musiał poradzić sobie z setem siódemek u rywala. I pewnie by dał radę, gdyby Nabonit nie wsparł się zaklęciem “paruj, na Boga”! I oczywiście – sparowało damą, dzięki czemu strit przegrał z fullem. Nabonit jest więc chyba chipleaderem, ale właśnie zadeklarował, że połowę wygranej przekazuje krupierce Pauli. Skoro już o tym mowa – płatnych będzie siedem miejsc.

Kain

22:15

Trwa kolejna przerwa i chip-up, po których wrócimy do gry na blindach 2000/4000.

Przed przerwą duże rozdanie wygrał Delamorte22, który z 87 trafił nie tylko nutsowego strita, ale także płatnika, który wypłacił dużą beczkę na river. Trochę go do tego przymusił zegar, na którym wyświetlił się komunikat o przerwie. Sprawdził value bet ze słowami: “dobra, chodźmy zapalić”.

Nabonit co i rusz angażuje się w duże rozdania, ale – co nieco zaskakujące, biorąc pod uwagę styl i inne okoliczności – potrafi robić dobre foldy. Uciekł w ten sposób z trafionym na flopie asem przed setem dam rywala. Duża niespodzianka, że nie zapłacił…

Barosz, jeden z nowych przyjaciół Nabonita

22:35

Zostały już dwa niepełne stoliki. Nabonit cały czas mocno się rozpycha, plus ma masę szczęścia (które, jak wiadomo, sprzyja lepszym). Przed chwilą się zestakował w klasycznym coolerze AQ vs AK, ale po 433 na flopie, wybłagał podziałową czwórkę na river.

Średni stack wynosi nieco poniżej 200 tysięcy, czyli ciągle ponad 30BB (wjechały blindy 2,500/5,000). Z gry właśnie poleciał kolejny gracz. Na boardzie 998 starli się Seba i Dellamorte22. Ten pierwszy miał J8 i potrzebował pomocy w starciu z damami rywala. Turn i river to jednak kompletny śmietnik i zostało już tylko 14 graczy.

Seba

22:55

Że w Szczecinie jest fajna społeczność pokerowa – to już wiecie. Co jeszcze możemy powiedzieć o tym mieście? Wbrew temu, co niektórzy sądzą – wcale nie leży nad morzem (bliżej ma do Niemiec niż nad Bałtyk). Jest do tego siódmym miastem w Polsce pod względem ludności – około 400 tysięcy, czyli tuż za Gdańskiem i tylko trochę za Poznaniem, zaś nieco dalej za Łodzią, Wrocławiem i Krakowem oraz oczywiście Warszawą. Ale za to w aktualnej tabeli piłkarskiej Ekstraklasy to Szczecin na innych patrzy z góry, bo Pogoń jest liderem i ma spore szanse na pierwszy w historii klubu mistrzowski tytuł. Z litości o miejscu Legii Warszawa pisać nie będziemy, dość powiedzieć, że na załączonym obrazku się nie mieści…

Tymczasem w tabeli dzisiejszego turnieju pnie się Woda. Lecio wsunął ostatnie żetony z czarnymi damami, sprawdził go właśnie Woda z A9 i żeby się nie stresować już na flopie trafił dwa asy.

Chwilę potem jeszcze grubiej było u Nabonita. Jego styl pijanego mistrza (informacja do żony Nabonita: to tylko nazwa, wcale nie znaczy, że jest pijany, tylko sprawia takie wrażenie) powoduje, że jest kompletnie nie do rozczytania dla rywali. Czy ma nutsa, czy śmietnik – gra tak samo.

I tak na boardzie KQ66 wypalił garść-bet za 60 tysięcy, który został sprawdzony przez Dellamorte22. River przyniósł waleta karo, po którym bez sekundy namysłu Nabonit odpalił beczkę za 200 tysięcy, którą również rywal sprawdził, tylko po to, by zobaczyć nutsowy kolor z A4.

Na przerwie Gen poszedł po rebuya i dobrze mu to służy. Rebuye w postaci nowych żetonów są już niemożliwe, ale nowa szklaneczka Jamesona jest jak najbardziej dostępna aż do końca turnieju.

Gen

23:40

Zasada zawsze jest taka sama: nieważne, czy Main Event World Series of Poker za 10 tysięcy dolarów, czy turniej szczecińskiego Legalnego Pokera za 50 złotych – na bubble’u stołu finałowego gra zwalnia. Bardzo krótki był już Cutoff, ale najpierw podwoił się w starciu AK vs AQ Gena. Potem zaliczył jeszcze jedno podwojenie i kolejne duże rozdanie z Genem tuż przed kolejną przerwą.

Na flopie J33 Gen zaleadował za 32 tysiące, na co odpowiedzią Cutoffa był raise za 132 tysiące. Gen myślał, myślał, liczył, rozkminiał. “Tak bardzo chciałbym sprawdzić” – mówił, mając już w ręku odliczone 100 tysięcy do calla. Problem polegał na tym, że jak twierdził miał tylko flush draw, a po sprawdzeniu zostawało mu nieco ponad 100 tysięcy z tyłu. Koniec końców więc spasował i poszedł na przerwę. Po niej gracze wrócą do gry na blindach 5,000/10,000 i lada moment powinniśmy się spotkać na stole finałowym.

Jeden z oryginalniejszych card protectorów – wiecie czyj…

23:50

Dobra, szybko poszło. Kosił, kosił i w końcu skosił dwóch na raz. Starli się preflop we trzech. Barosz miał AK, Elber sprawdził z Q10, a Nabonit pochwalił się QJ. Od razu zapowiedział rywalom, że trafi tu dwie pary, i jak powiedział, tak zrobił. Dama spadła na flopie, walet na river i został nam już tylko stół finałowy.

Oto skład i stacki na stole finałowym:

  • Nabonit 867 tysięcy
  • P. 358 tysięcy
  • Cutoff 350 tysięcy
  • Woda 350 tysięcy
  • Dellamorte22 300 tysięcy
  • Marusza 276 tysięcy
  • Gen 210 tysięcy
  • Kamil 181 tysięcy

00:00

Szybko poszło z pierwszą eliminacją. Starli się Gen i Marusza. Pierwszy potrzebował pomocy z AT w walce z waletami rywala. Board jednak nic nie zmienił i Marusza wskoczył na pozycję wicelidera w pogoni za Nabonitem. Jednej eliminacji brakuje do miejsc płatnych.

Czujny Brzytwa Ojca przygląda się zmaganiom na stole finałowym

00:15

Bardzo skrócił się P. Otworzył dość nieudolnie Rulezz, bo na blindach 5,000/10,000 powiedział “Jedenaście, raise”. Gracze uznali, że to jednak raise, a nie jedenaście i poszło zagranie za 20,000. P. odpowiedział przebiciem do 210,000, na co Rulezz po długim namyśle ogłosił all-in za nieznacznie więcej i po sprawdzeniu pokazał czarne walety. P. miał AJ, które na boardzie nie znalazło pomocy.

Woda

No i już pękł nam bubble. Dość niespodziewanie poleciał Kamil. Na boardzie Q63 starł się z Nabonitem. Betować chciał w ogóle Cutoff, ale trashtalkingiem Nabonit zmusił go do czekania, po czym uderzył za 30 tysięcy. Kamil na to odpowiedział wsuwką za prawie 200 tysięcy. Cutoff natychmiast spasował, a Nabonit jeszcze szybciej sprawdził. Kamil miał wprawdzie króle i był z przodu, ale Nabonit ze swoim 106 trafił parę i draw do koloru. Koloru wprawdzie nie upolował, ale dycha na turnie załatwiła sprawę.

Chwilę później ostatnie 11 BB wsunął P. i po przegranym flipie z Wodą zakończył turniej na 7. miejscu.

Kamil

01:00

Dwóch graczy mniej! Najpierw podwoił się Cutoff, który w starciu KQ vs KJ Wody trafił kolor już na flopie. Chwilę później skrócony Woda wsunął, co miał z KT w drzewkach, sprawdził go jeszcze krótszy Rulezz z AT, ale na flopie pojawił się król i mieliśmy jednego gracza w kasie.

Trochę to potrwało, ale doszło do grubaśnego rozdania, w którym każdy coś trafił. Do otwarcia w ciemno od Nabonita za 45 tysięcy, Woda odpowiedział wsuwką za prawie 300. Sprawdził Marusza oraz oczywiście Nabonit. Pierwszy miał AJ, drugi AQ, trzeci KT. No i Marusza trafił damę, a Nabonit dwie pary. Rzecz w tym, że te trzy karty dały na river strita i prawie milionowy staczek Wodzie. Marusza odpadł na miejscu piątym.

Cały czas w grze – bounty za Nabonita

01:25

No i poleciał nam Nabonit. Wystarczyło wspomnieć przy stole, że jest za niego bounty. Co ciekawe, flaszkę wódki za Nabonita zgarnał nam gracz o nicku Woda. Wygląda na to, że jest to woda ognista.

Nabonit trochę porozdawał, a potem doszło do grubaśnego starcia dwóch największych stacków. Nabonit uderzył za stówę, po czym sprawdził przebicie do 315 tysięcy i mieliśmy największą w turnieju pulę pre-flop. Na boardzie QJ3 panowie kontynuowali agresję, a po 9 na turnie do środka powędrowały wszystkie żetony. Woda pokazał seta dam, a Nabonit miał tylko A10. Wcześniej trafiał jak szalony więc wszyscy spodziewali się króla na river, albo chociaż ósemki. I Nabonit faktycznie trafił, z tym, że tylko asa, który nic nie zmienił. I tak nabudowany chipleader musiał się zadowolić czwartym miejsce. Nawiasem mówiąc, połowę wygranej zgodnie z obietnicą przekazał krupierce – ma chłopak gest!

Woda – zdecydowany faworyt turnieju i gigantyczny chipleader

Dellamorte 350 tysięcy
Cutoff 800 tysięcy
Woda 2 mln

01:40

Mamy heads-up. W sumie nie wiem, po co Dellamorte poszedł na przerwę, bo w pierwszym rozdaniu po niej wsunął się do otwarcia Cutoffa, dostał snap call i pokazał 74. Rywal miał czarne króle, które były w mocno komfortowej sytuacji. Wprawdzie na flopie spadło jedno karo, a na turnie drugie, ale river przyniósł kierowego króla, który przesądził los Dellamorte.

Stacki przed heads-upem

  • Woda 2 mln
  • Cutoff 1,15 mln
Woda i Cutoff rozpoczynają walkę o zwycięstwo w turnieju

02:00

No i w sumie szybko poszło. Woda kropelka po kropelce odbierał żetony rywalowi w wielu małych pulkach. W końcu Cutoff skrócił się do 400 tysięcy na blindach 20,000/40,000. Na flopie 873 panowie się zestackowali. Cutoff był z przodu ze swoim 97, bo Woda odkrył tylko 76. Szóstka na turnie zrobiła jednak robotę. Wprawdzie rywal miał jeszcze opcje, ale river to marna czwórka, która nic nie mogła zmienić.

Zwycięstwo w turnieju trafiło więc w ręce Wody. W sumie – można się było tego spodziewać, kiedy wysadził z siodła Nabonita, ale być faworytem to jedno, a domknąć turniej – coś zupełnie innego.

Woda – pogromca Nabonita i zwycięzca turnieju w Szczecinie

To tyle, jeśli chodzi o relację ze Szczecina. Gdybyście tu kiedyś trafili, to koniecznie podążajcie za Białym Królikiem i wpadajcie legalnie porzucać kartami!

Wkrótce spotykamy się w Koszycach, potem w Warszawie i Krakowie. Do miłego!