Okrągłe urodziny trzeba świętować na bogato. Jeśli dodatkowo są to urodziny twórcy Legalnego Pokera – to nikogo do świętowania namawiać nie trzeba. A gdy dodatkowo zbiegnie to się z otwarciem nowiutkiego, eleganckiego pokerowego lokalu Lucky River w centrum Sopotu, to dla wszystkich staje się oczywiste, że impreza potrwa do białego rana. Oczywistą oczywistością jest także fakt, że warszawskiej ekipy Legalnego Pokera nie mogło zabraknąć nad Bałtykiem. Do gry w urodzinowym turnieju Dawida Jędrzejczaka zasiądą Brzytwa Ojca oraz Nabonit, a relację na żywo poprowadzi Dżony.

Dawid Jędrzejczak to człowiek, który nieco ponad 4 lata temu wpadł na pomysł stworzenia Legalnego Pokera. Od pierwszych kroków nowej inicjatywy sporo się zmieniło. Dziś pod egidą marki hulają gry w 30 miastach całej Polski, tysiące graczy codziennie spotykają się na turniejach od morza, po Tatry. A sam Dawid właśnie dziś obchodzi okrągłe urodziny i hucznie świętuje otwarcie pachnącego nowością lokalu Lucky River. Z tej okazji tłum graczy z Trójmiasta zameldował się w klubie na specjalnym urodzinowym turnieju. Coś czujemy, że nie dla wszystkich river będzie szczęśliwy, ale zabawa zapowiada się epicko!

19:30 – Turniej Urodzinowy Prezesa

Typ turnieju: bounty
Stack startowy: 25,000
Levele:15/20 minut
Dodatkowe bounty: za ostatnią eliminację Dawida, Nabonita i Brzytwy Ojca

19:50

Na głównym zdjęciu widzicie Dawida z jednym z prezentów: specjalnie zrobiony dla niego stolik kawowy. Tak się nazywa taki mebel, ale to tylko nazwa. Równie dobrze można na nim postawić na przykład szklaneczkę whisky. To a propos innych prezentów. Większość graczy przyszła nie tylko z ochotą do gry ale także z upominkami dla jubilata. Nie jest zaskoczeniem, że wiele z nich ma formę płynną…

Płyną także kolejne re-buye. Jak to zwykle bywa, o odpowiednie tempo gry dba Nabonit, który nie zawsze przejmuje się takimi detalaimi, jak zaglądanie w karty. – Patrzenie w karty jest dla słabych – ogłosił właśnie. Gracze przy jego stole już znają tę maksymę, ale chętnie przekazujemy ją dalej – niech warszawskie mądrości niosą się w świat. Inna sprawa, że gracze z Trójmiasta także nie mają opinii murków. Na sali jest mnóstwo znanych twarzy, a spośród tych znanych z akcyjnej gry wymienić można choćby Lucasa Corala.

Prezes do stołu jeszcze nie zasiadł, bo co chwila przyjmuje życzenia i prezenty. Dba także o gości. Właśnie poprosił dwie urocze kelnerki, żeby na przerwę, która zbliża się wielkimi krokami, przygotowały shoty dla KAŻDEGO gracza. Mówiliśmy, że będzie się działo?

Aha, zapowiedział także, że kto pierwszy wygra all-ina z ręką 4-5 (tyle lat dziś kończy) dostanie flaszkę Chivasa. Tak, chyba będzie się działo…

20:10

– No, nie masz szczęścia – skomentował Brzytwa Ojca, sprawdzając all-ina od Nabonita. Ten drugi gra właściwie all-iny w każdym kolejnym rozdaniu. Tym razem wjechał pod asy Konrada i nie dał rady ich połamać. Tak samo było dosłownie pięć minut wcześniej. Jakby tego było mało, chwilę później Nabonit znów nadział się na rakiety innego z rywali, który – a jakże – skomentował to słowami “No, faktycznie nie masz szczęścia”.

Dobra wiadomość dla Nabonita jest taka, że po serii re-buyów w końcu trafił. To znaczy wiele żetonów nie wygrał, ale zwyciężył z 4-5 i zgarnął flaszkę Chivasa!

Nabonit i Brzytwa Ojca

20:30

No, to świętujemy. Zaczęła się przerwa w turnieju, po czym wjechał spektakularny tort, drineczki, gromkie “sto lat” oraz oficjalna przemowa Jubilata. Słowem, zaczęliśmy oficjalne obchody urodzin Prezesa.

Zanim zaczęła się przerwa, Nabonit po raz czwarty dziś (!) w ciągu godziny turnieju (!!) wjechał pod asy. Zaskakująca nawet nie jest częstotliwość występowania AA na jednym stole, ale fakt, że Nabonit ani razu ich nie połamał! Zamiast tego Nabonit wydeptuje nowiutką wykładzinę w lokalu w drodze ze swojego krzesełka do miejsca, w którym bierze się re-buye. Był tam już coś między 10, a 15 razy, co jest niezłym wynikiem, jak na godzinę gry (coś między 4, a 6 minut na re-buya, z czego pewnie minutę zajmuje samo pójście po nowe żetony). Czy po przerwie się uspokoi? Mocno wątpliwe…

Edit: Nabonit twierdzi, że dodatkowo poza czterema wjazdami pod asy, zaliczył dwa zderzenia z królami. “No, nie masz dzisiaj szczęścia”…

21:00

Mało wam było akcji?

Prezes wprowadził nową promocję. Wylosował stół i zapowiedział all-ina w ciemno. – Kto mnie wyeliminuje dostaje wpisowe do turnieju o wartości 400 złotych. Jak zapowiedział, tak zrobił. Znalazł zaskakująco dobrą rękę w postaci K10 i dostał cztery calle. Na flopie trafił dychę i prowadził. Turn dał kilku osobom dodatkowe outy, a river w postaci waleta dał zwycięstwo graczowi Trzy Pary, który miał KJ. Trzy Pary zgarnął w ten sposób bonusowe 400 złotych, bounty za Prezesa i poczworzenie stacka.

Chwilę później podobna akcja była na stole Nabonita i Brzytwy Ojca. Ten pierwszy zagrał (ku zaskoczeniu), ale przegrał. Tym razem górą był nutsowy kolor.

Five way all-in. Tak to bywa, kiedy bonus znacznie przewyższa wysokość wpisowego…

21:25

Gra się kręci w iście imprezowym tempie. Prezes zmienił stolik, zaoferował kolejne hojne bounty, po czym wysadził kilkoro graczy w dwóch podejściach, grając za każdym razem w ciemno. Najbardziej spektakularnie było, kiedy jeden z graczy sprawdził go z dziesiątkami, Prezes odsłonił A8 i trafił tripsa ósemek już na flopie. W końcu na raty oddał jednak stacka i wrócił do pozapokerowych obowiązków.

Gramy na blindach 400/800, faza re-entry trwa jeszcze 50 minut, więc spóźnialscy wciąż mogą dołączyć. I do gry, i do imprezy – ciągle czeka pół tortu i mnóstwo płynnych atrakcji.

Lucas Coral siedzi przy stole w sali VIP i narzeka, że ma najdalej po re-buye. Optował nawet, żeby pozwolono mu tam zabrać kilka stacków na zapas. Nie udało się, ale za to Prezes mu obiecał, że dwudzieste wkupienie będzie miał gratis. Jak się troszkę pospieszy, to ma szansę zdążyć…

21:50

Sporo pań mamy dziś przy stołach. Wiedzie im się ze zmiennym szczęściem. Wyjątkowo dużo pecha miała Karolina, której co i rusz łamano lepsze układy. Po kolejnym przegranym all-inie zrezygnowana wstała od stołu, ale Prezes namówił ją jednak na kolejny re-buy. Przed następnymi zagraniami trochę jej doradzał, ale zła karta wcale się nie odwróciła. Karolina przegrała dwa kolejne stacki, za każdym razem Prezes finansował jej następne strzałki. Wreszcie, zmęczony chodzeniem, dał jej gruby plik banknotów, mówiąc: “jak przegrasz, to bierz re-buye do skutku. A jak się skończy, to mnie zawołaj”.

Ale pliku nie trzeba było póki co ruszać. Wręcz przeciwnie: Karolina wsunęła siódemki i potroiła się kosztem Nabonita i Brzytwy Ojca!

Zaczął się poziom 700/1,400, co oznacza, że re-buy to już niespełna 18BB. A zaraz przyspieszy jeszcze bardziej i możemy się spodziewać jazdy bez trzymanki. A co to będzie, jak zaraz Prezes siądzie do normalnej gry?

22:30

Skończyła się faza re-buy. Nabonit ze swoim stylem gry mógł mieć po niej coś koło miliona (z 25 tysięcy startowych), albo 25 tysięcy. Cóż, tym razem nie pykło i po przerwie wróci do gry ze stackiem startowym.

Zaraz zaczynamy blindy 1,000/2,000, więc gra dla shortów będzie dość prosta i spodziewamy się festiwalu polowania na bounty. No a potem powinny się odpalić turnieje czasowe, więc akcji raczej nie zabraknie, tym bardziej, że cały czas bar jest w formule mocno open (to znaczy, kiedy Prezes widzi kogoś płacącego przy barze, mówi: na koszt firmy, a ty daj dziewczynom tipa)…

Nabonit tymczasem wynegocjował u Prezesa, że może jeszcze wziąć jednego re-buya. Warto mieć chody u szefostwa.

Trzej przyjaciele z pokerka

23:00

Polegli w boju Nabonit i Lucas Coral. Obaj jednak oddali żetony swoim kumplom, więc chociaż tyle dobrego, że trafiło w dobre ręce. Ten drugi zagrał squeeze, na który all-inem odpowiedział Kaczmarol. Po dość krótkim namyśle Lucas Coral sprawdził, tylko po to, żeby poznać złe wiadomości: jego KT było zdominowane w walce z ATs rywala. Pomoc nie przyszła i w turnieju było o jedną legendę pokera mniej.

Chwilę później odpadł drugi z graczy, którzy długo walczyli o to, który weźmie więcej re-buyów. Nabonit długo się próbował odbić, a kiedy akurat miał na to szansę, to w wielkiej puli wyrzucił asa karowego, zostawiając sobie pół blinda! Miał pomysł na epicki powrót i prawie się udało. Z 500 żetonów zrobił 30 tysięcy, które znów mógł pomnożyć, ale jego AJ w karac nie sprostało 105 Brzytwy Ojca, gdy na flopie znalazły się dyszka i piątka, a Nabonit nie skompletował swojego koloru.

Lucas Coral – być, albo nie być. W turnieju już niestety nie być…

23:30

Zostały cztery stoły i liczba graczy szybko nam się kurczy. Prawdę mówiąc, powinno być ich jeszcze mniej, bo przed chwilą mieliśmy chore rozdanie. Notorius otworzył, Rasyju przebił i dostał call. Spadł flop Q53, po czym Rasyju od razu zagrał gruby overbet za 125 tysięcy, czyli sporo więcej niż miał rywal. Ten zaczął tankować, aż w końcu – nie sprawdzając jeszcze – pokazał KQ. Rasyju stwierdził tylko: zagrałem tak dużo po przyjacielsku, żebyś spasował, bo mam lepiej. Po długim, naprawdę długim namyśle, Notorius spasował, na co rywal pokazał asy.

Jako, że turniej toczy się w przyjacielskiej atmosferze, gracze postanowili sprawdzić, czy to był dobry fold. – Nie! – krzyknęli, gdy na turnie spadła pikowa dama. – Tak! – zawołali, gdy river przyniósł kierowego asa.

Notorius i Rasyju

00:00

Minęła północ, ale urodziny Prezesa skończyły się tylko formalnie – w praktyce trwają w najlepsze. W turnieju blindy urosły do 4,000/8,000, co oznacza, że większość graczy gra na naprawdę krótkich stackach. W międzyczasie mocno rozkręcają się turnieje czasowe. Beneficjentem jest głównie Lucas Coral, który robi to, co zwykle Lucas Coral. Dwa razy grał all-iny w ciemno z Nabonitem w omaszkę, potem dwa razy z rzędu all-iny preflop w holdema, najpierw za jakieś 500 BB, potem za coś koło tysiąca. W obu przypadkach dostał calle, w obu gracze umówili się na dwa boardy. Lucas Coral wygrał wszystkie cztery boardy, bo w obu rozdaniach miał akurat asy. Dwa razy z rzędu! Turniej chyba póki co został odrobiony, ale jak wiadomo – nie wypada chwalić dnia przed zachodem słońca.

W turnieju zaraz zostaną trzy stoły.

00:40

Zostały nam już tylko dwa stoły. Na żadnym z nich nie zobaczymy Brzytwy Ojca. Szef warszawskiego Legalnego Pokera po różnych przygodach wsunął ostatnie 6BB z A4 i został sprawdzony przez rywala z dwójkami, który na domiar złego trafił seta już w okienku. Brzytwa Ojca miał jednak wszystkie outy świata, bo najpierw otworzył mu się draw do strita, a na turnie – do koloru. River przyniósł jednak parowanie i warszawska szkoła pokera nie ma już reprezentantów w urodzinowym turnieju Prezesa.

Dobra wiadomość jest taka, że grający z jednej strzałki Brzytwa nazbierał aż 13 bounty. Większość od Nabonita, ale jak wiadomo – sztuka jest sztuka.

Brzytwa Ojca

00:55

Właśnie wjeżdżają blindy 10,000/20,000, czyli zbliżamy się do momentu, w którym duży blind przekroczy wysokość stacka startowego. Duże rozdanie wygrał Rasyju. Na blindach 7,000/14,000 otworzył z 62 i dostał call z dużego blinda. Na flopie J63 rywal zaczekał, a Rasyju zagrał z miejsca all-in za 200 tysięcy. Rywal zaczął myśleć nad callem, więc Rasyju zaczął go najpierw namawiać do sfoldowania, a potem jednak do sprawdzenia. Rywal dał się tak zakręcić tej gadce, że sprawdził z A3 i zaledwie trzecią parą. Już turn zakończył zawody, bo przyniósł trzecie karo. – Zagrałem to tylko dlatego, że to ręka Rolnika, z 6-2 w karach i kierach gra zawsze – tłumaczył Rasyju, który chwilę później wygrał kolejne rozdanie i pewnie zmierza na stół finałowy. No, chyba że postanowi grać za wszystko z innymi rękami, które zawsze rozgrywają jego koledzy. Sytuacja jest w każdym razie rozwojowa…

Rasyju i ręka Rolnika, który ponoć jednak nie szuka żony…

01:25

Walczył pięknie, odważnie, bez strachu i w ogóle epicko. Coś, jak Andrzej Gołota w czasach, kiedy pół Polski zarywało noce, by oglądać jego walki. No i niestety – skończyło się podobnie, czyli bolesną porażką. Rasyju terroryzował stolik i raz po raz zagrywał za wszystko. W końcu po raz kolejny starł się z AKfoldem na wojnie blindów. Na flopie JT6 Rasyju zaprezentował swoje ulubione zagranie i dostał snap call. Z dumą odsłonił T6 i dwie trafione pary. AKfold nieco zdziwiony odsłonił… J6! Rasyju prosił o parowanie i parowanie przyszło. Problem w tym, że nie dyszką, a szóstką, która nic nie zmieniła. Full na fulla – nie wstyd odpaść.

Chwilę potem poległo dwóch kolejnych graczy, w tym AKfold. Do all-inów doszło na flopie 1082. Jeden gracz miał asy, AKfold seta ósemek, a Osman J9 w drzewkach i draw do koloru, strita i pokera. Klasyczne “too many outs” tym razem nie zadziałało i Osman trafił jedną z potrzebnych kart, odsyłając dwóch rywali do domu. Ma coś koło dwóch milionów żetonów i jest gigantycznym chip leaderem.

Lada moment będziemy mieli stół finałowy i podam stacki pozostałych graczy.

AKfold – jeszcze z żetonami od Rasyja. Spieszmy się kochać żetony – tak szybko zmieniają właścicieli…

2:00

Mamy finałowy. Pechowo i na raty na bubblu odpadła ostatnia pani w turnieju – Monia.

Oto stacki finalistów:
Osman 1,5 mln
Mati 89 920k
Radzio 470k
Zbig59 350k
Kadik 300k
Robo 300k
Bitles 280k
NewYorker 205
3 pary 130k
Zaraz zaczynamy blindy 30,000/60,000, więc shorty powinny szybko polecieć.

2:10

Man out. Jako pierwszy, tuż przed bubblem odpadł Kadik. Najpierw mieliśmy 3-way all-ina, kiedy walety New Yorkera starły się z dziewiątkami Robo i AQ Zbiga. Lepsza ręka się utrzymała, tym bardziej, że już na flopie pojawił się walet. Chwilę później Kadik sprawdził all-ina od New Yorkera i okazało się, że jego A7 musi szukać wsparcia w walce z AK. Król na flopie rozwiązał temat. New Yorker z 200 tysięcy przed chwilą wskoczył w okolice miliona. Dobra robota, piękny kawalerze.

Chwilę potem na bubblu odpadł Zbig. Reszta graczy już jest w kasie.

2:50

Szybko poszło i mamy heads-up. Polecieć powinien 3Pary, kiedy sprawdził all-iny od shorta Bitlesa i nabudowanego Osmana z A9. Bitles miał 86, Osman AQ. Dama na flopie wydawała się załatwiać sprawę, ale były z nią dwie dychy. Trzecia na flopie i ostatnia na river dała podział. Potem poleciał Radzio, New Yorker i Mati89. Ten ostatni dość pechowo, bo jego K9 przegrało z J9 niezniszczalnego na FT 3Pary.

3:00

Szybko poszło. 3pary był był dziś nie do zatrzymania. Wprawdzie w pierwszym rozdaniu heads-upa jego AQ nie dało rady AT rywala po dyszce na river, ale zaraz potem było po zawodach. Osman wsunął się z 45 (dodajmy, że był to turniej na 45. urodziny Prezesa), ale jego rywal miał szóstki, które holdnęły.

To by było na tyle, konynuujemy świętowanie urodzin, ale już pozapokerowo.